You are currently viewing Czy przedsiębiorczość mamy w genach?

Czy przedsiębiorczość mamy w genach?

W mojej rodzinie ten gen przechodzi z pokolenia na pokolenie.

Pradziadek przed wojną był ekonomem w podwarszawskim majątku w Gołkowie. Dziadek pierwsze interesy robił podczas wojny na słynnym Kercelaku na warszawskiej Woli. Drugi zaś miał warsztat i sklepik z artykułami metalowymi przy ul. Złotej. A tata, gdy tylko zmiany ustrojowe w Polsce na to pozwoliły, otworzył w 1989 roku swoją wymarzoną firmę.

I wreszcie ja.
Od dziecka chciałam sprzedawać.
Moja ukochana babcia spędzała ze mną całe godziny, bawiąc się w sklep – ważyłyśmy, mierzyłyśmy, przymierzałyśmy. Byłam sprzedawczynią z powołania, a ona – moją najcierpliwszą klientką. ❤️

Pierwszy biznes miałam już w liceum

A w liceum przyszedł czas na „prawdziwy” biznes.

Był rok 1991. Wymarzony powiew Zachodu już w Polsce gościł pełną gębą. A ja wraz z koleżankami z żeńskiej klasy zamarzyłyśmy sobie zagraniczną wycieczkę na Zachód.
Gdzie?
Oczywiście do Paryża!
Ale potrzebowałyśmy funduszy. Dlatego, chcąc pomóc klasie zebrać pieniądze, wymyśliłam mój pierwszy biznes.

Codziennie rano odbierałam karton croissantów z piekarni w Hali Mirowskiej i biegłam z nim ulicą Elektoralną do liceum im. A. Frycza-Modrzewskiego. Kto zna tamte rejony, ten wie, że to wcale nie tak mało metrów.
Podczas przerwy śniadaniowej sprzedawałam francuskie rogaliki po 1000 zł za sztukę, a kupowałam po 800 zł.

A na wycieczkę pojechałyśmy szczęśliwe – oczywiście dzięki także innym źródłom finansowania naszego marzenia.

Patrząc na to z dzisiejszej perspektywy, śmieję się z tej historii, ale myślę, że było w niej coś więcej niż tylko nastoletnia pomysłowość.

Była potrzeba.
Był cel.
Był pomysł.
I było pytanie: co możemy zrobić, żeby go zrealizować?

Przedsiębiorczość to coś więcej niż własny biznes

Dlatego przedsiębiorczość zawsze kojarzyła mi się z czymś więcej niż prowadzeniem firmy.
To dla mnie przede wszystkim postawa.
To przekonanie, że nawet jeśli nie ma gotowego rozwiązania, można go poszukać. Że z pozornie niemożliwego można zrobić możliwe. Że zamiast koncentrować się wyłącznie na przeszkodach, można zacząć szukać rozwiązań.

Przedsiębiorczość to dla mnie dostrzeganie szans, podejmowanie decyzji, branie odpowiedzialności i gotowość do działania – również wtedy, gdy nie mamy pewności, że wszystko pójdzie zgodnie z planem.

I nie trzeba prowadzić własnej firmy, żeby być przedsiębiorczą osobą.

Można być przedsiębiorczą menedżerką, liderką, specjalistką czy kobietą, która po wielu latach decyduje się rozpocząć coś zupełnie nowego.

Bo przedsiębiorczość zaczyna się nie tyle od założenia firmy, ile od sposobu, w jaki patrzymy na własne możliwości.

Przedsiębiorczość kobiet, której długo nie nazywano przedsiębiorczością

Myśląc o przedsiębiorczości, chcę też oddać hołd kobietom z mojej rodziny – moim dzielnym prababkom, babciom, ciotkom i mojej Mamie.
Przez lata to one ogarniały, budowały i organizowały całe rodzinne zaplecze, żeby „prywatne inicjatywy” ich mężów mogły rosnąć.
Bez nich nie byłoby żadnych sukcesów. Uwierzcie mi.

Czy to też była przedsiębiorczość?
Dziś nie mam co do tego żadnych wątpliwości.

Bo przedsiębiorczość nie zawsze wygląda jak własna firma, wizytówka z napisem „CEO” czy podpisana umowa z klientem.
Czasem wygląda jak codzienne podejmowanie dziesiątek decyzji, organizowanie życia rodziny, szukanie rozwiązań, kiedy czegoś brakuje i robienie tego wszystkiego bez biznesowej nazwy, stanowiska czy formalnego uznania.

Być może właśnie dlatego przedsiębiorczość jest dla mnie czymś tak bliskim.

Od pomysłu do działania

Jest jeszcze jeden wymiar przedsiębiorczości, który dziś szczególnie mnie interesuje.
Umiejętność przełożenia pomysłu na działanie.

Bo możemy mieć pomysł, doświadczenie, energię i przekonanie, że chcemy coś zmienić, a jednocześnie nie wiedzieć, od czego zacząć.
Możemy też widzieć zbyt wiele możliwości naraz i nie potrafić zdecydować, którą drogą pójść.
W takich momentach bardzo potrzebne bywa spojrzenie kogoś z zewnątrz.
Kogoś, kto pomoże poukładać klocki, zobaczyć szerszy obraz, nazwać możliwości i przełożyć je na konkretny kierunek działania.

I właśnie tak rozumiem dziś swoją rolę mentorki.

Inspiruję, dzielę się doświadczeniem, pomagam dostrzec różne scenariusze i szukać nowych pomysłów, a przede wszystkim – poukładać je w konkretny kierunek działania.

Bo przedsiębiorczość zaczyna się od pomysłu, ale dopiero działanie nadaje mu realny kształt.

Czy przedsiębiorczość mamy w genach?

Patrząc na historię mojej rodziny, trudno mi nie zadać sobie pytania, czy przedsiębiorczość rzeczywiście można mieć w genach. Jak najbardziej.
Myślę również, że niezwykle istotny jest sposób, w jaki nauczono nas w domu patrzeć na świat.

Ciekawość. Odwaga do działania. Gotowość do szukania rozwiązań. Przekonanie, że nawet jeśli nie ma gotowego scenariusza, można spróbować napisać własny.

I właśnie to również nazywam przedsiębiorczością.

Dziś sama buduję swoją działalność. I mam poczucie, że historia zatoczyła koło.
Tylko tym razem to ja piszę kolejny rozdział tej rodzinnej historii.

She Stands Out

Jeśli jesteś właśnie w takim momencie – masz pomysł, doświadczenie albo potrzebę zmiany, ale nie wiesz jeszcze, jak poukładać kolejne kroki – mentoring może być dla Ciebie dobrym wsparciem.
W ramach She Stands Out pomagam kobietom uporządkować to, co dziś jest dla nich ważne, zobaczyć możliwości i przełożyć je na konkretne decyzje i działania.
Umów się na bezpłatną, 30-minutową rozmowę Discovery Callumów się na rozmowę lub zobacz, jak wygląda program She Stands Out.