No i jak tam, Kochana, minął Ci pierwszy tydzień Nowego Roku… szkolnego?
Piszę przewrotnie, bo dla mnie przez wiele lat to właśnie początek września był momentem „nowego otwarcia”. To wtedy robiłam swoje postanowienia. Nie 1 stycznia.
Wrzesień, czyli moje „nowe otwarcie”
Wakacje były jedynym momentem w roku, kiedy mogłam spojrzeć na swoje życie z większym dystansem.I właśnie wtedy w głowie pojawiały się setki myśli:
Będę mniej pracować.
Zadbam o zdrowie.
Postawię granice.
Wrócę do francuskiego.
Pojadę gdzieś tylko z przyjaciółkami.
Zapiszę się na tenisa.
Przestanę rozdawać swoją energię na lewo i prawo.
Przestanę chodzić na wieczne kompromisy.
Przestanę rezygnować z siebie i spełniać cudze oczekiwania.
Zapisywałam to wszystko w notatniku, na karteczkach, w telefonie. Moje „to do”. Moje marzenia. Moje rzeczy do zmiany.
I co? No właśnie. I z nowym rokiem szkolnym to wszystko szlag trafiał!

Dlaczego tak trudno wprowadzić zmianę?
Wracała codzienność, obowiązki, praca, rodzina, szkolna logistyka, milion spraw do załatwienia… i bardzo szybko moje piękne postanowienia przegrywały z tzw. bieżączką. Aż kilka lat temu zatrzymałam się i powiedziałam sobie: dość. Nie dlatego, że nagle zniknęły wszystkie obowiązki. Zmieniło się coś innego. Zaczęłam inaczej podejmować decyzje. Z większą uważnością na siebie, swoje potrzeby, swoją energię, swoje granice. I przede wszystkim na to, czego JA właściwie chcę. Także zawodowo. Przez lata odpowiadałam za komunikację strategiczną, pracowałam w zespołach zarządzających i podejmowałam decyzje pod presją. Jednocześnie budowałam życie rodzinne i mierzyłam się z wyzwaniami, których często nie widać na zewnątrz.
Dziś wiem, że właśnie to doświadczenie nauczyło mnie czegoś bardzo ważnego. Że można być kompetentną, ambitną, odpowiedzialną kobietą, świetnie radzić sobie zawodowo i jednocześnie gdzieś po drodze zgubić kontakt z tym, czego naprawdę się chce.
Możesz świetnie sobie radzić i jednocześnie nie być szczęśliwa
Można być tą, która dowozi, wszystko ogarnia, wspiera innych i podejmuje nierzadko trudne decyzje. A jednocześnie odkładać własne potrzeby i ważne rozmowy na „jutro, później, wcale”. Tylko że to „później” czasami trwa zdecydowanie za długo. I właśnie dlatego dzisiaj nie wierzę już w kolejne listy postanowień, które mają nas naprawić. Wierzę w zatrzymanie się. W dobre pytania. W przyjrzenie się temu, co naprawdę jest dla nas ważne. W nazwanie tego, co już nam nie służy i nas wyczerpuje. I w odwagę, żeby zrobić ten pierwszy, konkretny krok.
Czasami potrzebujesz po prostu dobrej rozmowy
Czasami potrzebujemy do tego po prostu uważnej rozmowy z kimś, kto pomoże nam zobaczyć inną perspektywę, lepiej zrozumieć własne potrzeby i przełożyć refleksję na konkretne działania. Bo ważna decyzja nie zawsze musi oznaczać wielką rewolucję życiową. Czasami oznacza postawienie granicy. Czasami zmianę kierunku zawodowego a innym razem po prostu powiedzenie „nie”. A czasami wreszcie zadanie sobie pytania: czego ja właściwie chcę?
Jeśli jesteś właśnie w takim momencie, czujesz, że nie możesz już dłużej odkładać ważnej decyzji, rozmowy albo zmiany, zapraszam Cię na bezpłatną Discovery Call. To spokojna rozmowa o tym, z czym się teraz mierzysz i czego potrzebujesz, żeby wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć działać bardziej świadomie, w zgodzie ze swoimi wartościami i tym, co naprawdę jest dla Ciebie ważne.
Może właśnie teraz jest dobry moment, żeby przestać odkładać siebie na później
